– Wiesz... – nie wiedziałam, co powiedzieć
– Spokojnie. Nie chcę być wścibski, ale gdzie się tak wystroiłaś?
– Nie jesteś wścibski. Wybieram się... – i nagle wpadłam na genialny pomysł - ...na spacer. Może byście razem z Kariną poszli ze mną... i Denisem – dodałam ściszając głos.
Karina wychyliła się zza łóżka.
– W co ty mnie próbujesz wrobić? – zdziwiła się
– Oj no chodźcie! – błagałam. Chciałam spędzić czas z tym ciachem sam na sam, ale coś mi kazało wziąć ze sobą Krzyśka.
Karina, kiedy zobaczyła moje zaangażowanie w tym temacie odparła:
- Ja tam mogę iść, ale nie wiem, jak Krzysiek...
– No nie będę taki i się zgodzę – uśmiechnął się.
– Szkoda tylko, że teraz mi to mówisz. Idę się ogarniać – ...i powędrowała do łazienki.
– Chcesz zaczekać u nas? – zwróciłam się do chłopaka
– Nie będę wam teraz przeszkadzać. Zawołajcie mnie, jak będziecie gotowe. Mieszkam pod 268.
– Ok. Do zobaczenia – zamknęłam drzwi za odchodzącym Krzyśkiem.
O 16.10 usłyszałam pukanie.
– Spóźniłeś się – żartobliwie stwierdziłam.
– Przepraszam, przepraszam. To co, idziemy? – uśmiechnął się Denis
– Mmm, poczekaj. Wybacz, że dopiero teraz cię pytam, ale mogą iść z nami dwójka moich przyjaciół?
– Podwójna randka? – oboje zaczęliśmy się śmiać
– Jestem gotowa! – krzyknęła Karina i podeszła do nas
– Denis, Karina. Karina, Denis. – przedstawiłam ich sobie, odpowiednio przy tym gestykulując, po czym zwróciłam się do Niemca – Nie martw się. Karina nie zna niemieckiego.
– Idę po Krzyśka – powiedziała dziewczyna.
Zamknęłam za sobą drzwi. Stanęłam z Denisem na korytarzu i zaczęłam się wypytywać, dokąd idziemy. Odpowiedział mi, że pokaże nam najfajniejsze bary i kluby. Kiedy już doszli do nas Karina z Krzyśkiem i przedstawiłam sobie chłopaków, zaczęliśmy wycieczkę. W drodze po mieście musiałam tłumaczyć moim znajomym wszystko, co Denis nam opowiadał. Miałam już tego po dziurki w nosie. Chciałam porozmawiać z nim sama. Skierowaliśmy się w stronę jakiegoś baru. Denis zamówił dla nas drinki, które miały swoje nazwy, lecz ich nie zapamiętałam.
– Nie lubię alkoholu – zwróciłam się do Niemca.
– Uwierz mi. To maleństwo polubisz – odparł.
Zaufałam mu i wszyscy na raz wypiliśmy kolejkę. Muszę przyznać, że faktycznie zasmakowały mi te drinki. Były strasznie słodkie. Powtórzyliśmy czynność jeszcze trzy razy i czułam się inaczej. Uznałam, że teraz mogę zrobić wszystko.
Kiedy wyszliśmy z baru, powędrowaliśmy na plażę. Na niebie widniał już księżyc. Zobaczyłam, że Karina z Krzyśkiem normalnie się dogadują, więc ja zajęłam się Denisem.
– Właściwie, to ile ty masz lat? – spytałam koślawiąc przy tym mój niemiecki
– 19, a co?
- Tak po prostu byłam ciekawa, bo sam bez skrępowania kupujesz alkohol – odparłam.
– Ty też byś mogła. Tutaj nie patrzą na wiek, tylko na okazję do zarobku.
Usiedliśmy na plaży całą czwórką. Po chwili pociągnęłam Niemca za koszulkę i odeszliśmy gdzieś dalej. Położyłam się na piasku. Denis najpierw próbował mnie podnieść, ale szturchnęłam go, żeby poleżał ze mną. Patrzyliśmy na rozgwieżdżone niebo i rozmawialiśmy o tym, że niektóre te gwiazdy przestały istnieć już dawno temu, a my nadal widzimy ich blask. Podniosłam się i usiadłam po turecku. Denis powtórzył tę czynność. Złapał mnie za rękę. Nie patrząc na to, że w Warszawie czeka na mnie zakochany Adam wtuliłam się w ciepły tors chłopaka. Spojrzałam się w jego błyszczące oczy. Nasze twarze zaczęły się do siebie zbliżać, aż w końcu dotknęliśmy się ustami. Był to zwykły pocałunek. Nie próbował wkładać mi języka do buzi. Czułam tę jego delikatność. Zastygliśmy w bezruchu na parę sekund. Dopiero wołanie Kariny oderwało nas od siebie.
– Chyba musimy już do nich wracać – stwierdziłam.
Denis nic nie powiedział. Wstał i wziął mnie za rękę. Zaczęliśmy iść w stronę moich przyjaciół. Karina, spoglądając na nas uśmiechnęła się. W Krzyśku widziałam zaniepokojenie, nie wiem dlaczego.
– Pierwsza – powiedział Krzysiek spoglądając na wyświetlacz telefonu. – Nie wstaniemy na śniadanie.
– To nie wstaniemy. Nie muszę jeść – gadałam jak pokręcona, wtulając się w ramię Denisa.
– Pani już dziękujemy – oznajmiła Karina.
Pociągnęła mnie za rękę, zostawiając chłopaków w tyle.
– Co ci jest? Wypiłaś przecież tyle, co my... – zamartwiała się
– Ale ja do tego jestem naćpana! – zaśmiałam się
Karina wytrzeszczyła oczy.
- ...naćpana szczęściem! Zakochałam się! – szybko dodałam
– Pleciesz głupoty.
Doszli do nas chłopcy i razem wróciliśmy do hotelu. Krzysiek poszedł do swojego pokoju, my we trójkę stanęliśmy przed naszymi drzwiami.
– Papa – żegnałam się z Denisem nie odrywając się od jego klatki piersiowej.
Spojrzał na mnie i zbliżył swoją twarz do mojej. Nasze usta się dotknęły, ale tym razem zamieniłam niewinny pocałunek w bardziej namiętny. Oderwała nas od siebie Karina, zabierając mnie do pokoju.
– To kiedy się widzimy? – krzyknęłam do Niemca
– Spotkajmy się na obiedzie! – odpowiedział
Karina zamknęła za nami drzwi. Dziewczyny jeszcze nie spały. Poszłam do łazienki, umyłam się szybko, ubrałam piżamę i poszłam do łóżka. Przykryłam się kołdrą i od razu zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz