sobota, 24 sierpnia 2013

Rozdział 11

Pomaszerowaliśmy do różnych sklepów. Wygłupialiśmy się. Czułam się, jakbym znała go wieki. Bawiłam się z nim wspaniale. Okazało się, że wcale nie jest taki nieśmiały, jak myślałam na początku. Po prostu trzeba go lepiej poznać. Minęło sporo czasu. Stwierdziliśmy, że musimy wracać na obiad. Na obiedzie miałam się spotkać z Denisem. Zaczęłam się żalić Krzyśkowi, że źle wyglądam. Zszokował mnie, kiedy przytulił mnie jak brat siostrę i powiedział: “Nawet, gdy jesteś brzydka, jesteś ładna.” Nie wiem, czy miałam to traktować, jak komplement, czy obelgę. Postanowiłam jednak mu podziękować. Gdy doszliśmy do hotelu, od razu skierowaliśmy się do restauracji. Od progu widziałam siedzącego przy stoliku dwuosobowym Denisa. Coś mnie cofało, ale przypomniałam sobie zdanie, które powiedział mi Krzysiek. Ruszyłam więc w kierunku Niemca. Chłopak, widząc mnie uśmiechnął się. Dosiadłam się, a Denis powitał mnie soczystym buziakiem. Kelner podał nam danie dnia. Jedliśmy, rozmawiając przy tym. Wymieniliśmy się w końcu numerami telefonów. Po obiedzie poszłam do pokoju. Miałam chęć rzucić się na łóżko, kiedy nagle zawołała mnie Karina.
– O co chodzi? – spytałam
– No przyznaj się, że palisz! – rozkazała
– Nie palę.
– Palisz! Miałam w paczce trzy papierosy. Są dwa. Co się stało z jednym? Wyparował?
– Jezuuu, oddam ci tego jednego fajka, jak tak bardzo ci zależy.
– Nie chodzi mi o fajka. Co moje to i twoje. Pamiętaj! Mnie tylko interesuje, fakt, iż zaczęłaś palić i nie chcesz mi się przyznać do tego.
– Nie zaczęłam – wstydziłam się powiedzieć prawdę Karinie.
– To co, dałaś go komuś?
– Nnie... – zacięłam się, zdradzając się przy tym, że coś kręcę.
– Nie możesz mi powiedzieć? – zasmuciła się
Kiedy zobaczyłam jej smutną minę wyjaśniłam jej, co tak właściwie zrobiłam. Spojrzała się tylko na mnie i nic nie powiedziała. Znała mnie dobrze i wiedziała, że mam swoje dziwactwa. Po chwili zaczęła się mnie wypytywać, gdzie się podziewałam pół dnia. Opowiedziałam jej, jak to chodziłam po mieście z Krzyśkiem.
– Czy to kolejny chłopak, który...
– Nie! – przerwałam jej – Mówiłam ci, że chcę się z nim tylko przyjaźnić.
– Nic więcej? – ciągnęła
– Nic.
Nasze rozterki przerwał sms od Denisa: “Za 15 minut przy recepcji?” Już chciałam odpisać “Tak.”, kiedy Karina zwróciła się do mnie z prośbą, żebyśmy spędziły trochę czasu we dwie. Zgodziłam się. Odpisałam Niemcowi: “Wybacz, ale jestem już umówiona z przyjaciółką. :) Może później.” W odpowiedzi dostałam tylko smutną buźkę.
Zapytałam Kariny, co zaplanowała.
– Nic – uśmiechnęła się.
Zasugerowałam, żebyśmy powygłupiały się w sieci. Zgodziła się. Wyjęłam swojego białego laptopa z walizki. Na szczęście w hotelu było wifi. Zaczęłyśmy surfować po internecie. Zajrzałyśmy na fejsa, potem na instagrama, następnie zaczęłyśmy swoje “odpały” na chatroulette. Po chwili znudziło nam się. Założyłyśmy sobie aski. Nie minęła godzina, a ja już miałam multum pytań dotyczących Adama. Poczułam się trochę wobec niego nie fair. Stwierdziłam, że muszę na kilka dni przestać się spotykać z Denisem. Zaproponowałam Karinie, żebyśmy wieczorem poszły do jakiegoś klubu. Nie protestowała. Zaprosiłyśmy jeszcze nasze współlokatorki. Wyszykowałyśmy się i wyszłyśmy. Aneta i Karolina zabrały ze sobą jakiś dwóch chłopaków, a Karina proponowała mi, żebym wzięła Krzyśka. Ucieszyłam się. Myślałam, że tego wieczoru będzie chciała mieć mnie dla siebie. Pobiegłam do Krzyśka i kazałam mu się ubierać. Zdziwił się, ale bez wahania wyszedł. Wszyscy razem pognaliśmy do najgłośniejszego klubu w Złotych Piaskach. Zaczęliśmy się bawić, szaleć i... pić. Tym razem poprosiłam Krzyśka, żeby mnie pilnował.
Jakiś czas po naszym przyjściu zobaczyłam siedzącą w rogu Rozalię. Była cała rozmazana.
– Co się stało? – spytałam z troską
– Aneta i Karolina wyrwą zawsze każdego, a ja nigdy. Kiedy podejdę do jakiegoś chłopaka, on patrzy na mnie z obrzydzeniem i odchodzi – krztusiła się łzami, wypowiadając się.
Nie wiedziałam, jak mam ją pocieszyć. Przytuliłam się do niej i wyjaśniłam, że przyjdzie i na nią czas. Przesiedziałam tak z nią ze 20 minut. Potem wziął mnie do tańca Krzysiek, a ja zostawiłam Rozalię pod opieką Anety. Zaczęliśmy skakać, jak szaleni. Potknęłam się i wpadłam w jego ramiona. Poczułam się magicznie. Nie, nie zakochałam się, ani nic z tych rzeczy, po prostu uświadomiłam sobie, że przy nim jestem bezpieczna. Nie da mi upaść.
Jakoś o północy wróciliśmy do hotelu. Ponieważ byłam lekko wstawiona zapragnęłam obecności Denisa. Napisałam do niego wiadomość: “Spotkamy się jutro?”. Momentalnie odpisał: “A nie możemy teraz?”. Miałam ochotę skakać z radości. Wysłałam mu wiadomość, żebyśmy spotkali się za 10 minut przy recepcji.
Spojrzałam w jego piwne oczy i poczułam motylki w brzuchu. Już mieliśmy wychodzić z hotelu, kiedy zaczęło padać.
– Chodźmy, z cukru chyba nie jesteś... – zaśmiał się
– Proszę nie. Znając mojego farta, zaraz się rozchoruję – odparłam, robiąc skwaszoną minę.
Zawsze lubiłam chodzić po deszczu, ale akurat tamtego wieczoru chciałam pójść do jego pokoju.
– Hmmm... To jeśli się zgadzasz, możemy iść do mnie – zaproponował, a ja już w duchu skakałam z radości.
– A twoja siostra jest? (Nie wspominałam, ale do Bułgarii przyjechał z siostrą, gdyż ta odwiedzała swojego chłopaka.)
– Nie ma. Dziś nocuje u Jay’a.
– No to chodźmy – uśmiechnęłam się.
Kiedy doszliśmy od progu wyczułam wspaniałe męskie perfumy. Usiadłam na jego łóżku. Denis zaczął się krzątać po pokoju, sprzątając.
– No zostaw już to – rozkazałam.
– Niezręcznie się czuję przyjmując gości, kiedy w pokoju jest taki syf.
Wstałam i przytuliłam go. Momentalnie się odwrócił. Oboje usiedliśmy na łóżku. Położyłam swoje nogi, na jego. Zaczęłam muskać jego usta moimi. Po chwili oboje już leżeliśmy. Czułam, że za chwilę coś się wydarzy. Denis delikatnie całował moją szyję, później dekolt...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz