– Co się stało? – spytałam zdezorientowana
– Nie chcę cie wykorzystać – odparł.
– Nie wykorzystujesz mnie. Sama tego chcę – uśmiechnęłam się i znowu zamierzałam się do niego przyssać.
– Jesteś po alkoholu! Nie teraz! – odepchnął mnie
– Ale nie jestem pijana! Naprawdę tego chcę!
– Jeśli jutro, kiedy będziesz całkowicie trzeźwa, powiesz to samo, to zrobimy to.
– A pewnie jutro nie będziesz miał wolnego pokoju – odwróciłam wzrok.
– Mogę zrobić tak, że będę miał.
– Czuję się, jakbym się tobie narzucała – zaszkliły mi się oczy.
Denis zbliżył swoją twarz do mojej.
– Nawet nie wiesz, jak bardzo chcę tego, co ty – wyszeptał, po czym mnie czule pocałował.
Położyliśmy się pod kołdrą. W jego łóżku było tak wygodnie. Najbardziej pasował mi zapach, który co chwila czułam. Wtuliłam się w jego tors i zasnęłam.
Następnego dnia wyskoczyłam z łóżka, jak oparzona. Poszłam do pokoju, ale drzwi były jeszcze zamknięte. Ogarnęłam się, że była dopiero siódma rano. Pomaszerowałam więc na plażę, która znajdowała się centralnie przed naszym hotelem. Usiadłam i napawałam się poranną bryzą. Obejrzałam się w okół siebie. Zobaczyłam dwójkę ludzi idących za rękę. Przypomniał mi się Adam. Zaczęłam wspominać wszystkie wspólnie spędzone chwile. Zatęskniłam. Po jakimś czasie stwierdziłam, że nie chce mi się siedzieć samej. Postanowiłam iść brzegiem morza. Szłam przed siebie zapatrzona w horyzont. Myślałam, co mam zrobić. Kocham Adama, ale na Denisie mi zaczęło zależeć. To było do mnie niepodobne. Zazwyczaj musi minąć sporo czasu, żebym się co najmniej zauroczyła...
Szłam jakąś godzinę. W swoich rozmyśleniach zabrnęłam tak daleko, że nie zauważyłam, że jestem już spory kawałek od hotelu. Zatem zaczęłam wracać. Jak doszłam, była 9.20. Udałam się na śniadanie. Usiadłam obok zaspanej Kariny.
– Gdzie ty byłaś całą noc? – zapytała moja przyjaciółka
– Spałam u Denisa – spokojnie odparłam.
– Jak to spałaś z Denisem?! – wykrzyczała
- Cicho! Nie spałam z Denisem. Spałam u Denisa.
– I do niczego nie doszło?
– Skądże! Przecież kocham Adama
– Niedawno mówiłaś co innego.
– Pieprzyłam głupoty.
Po niedokończonym śniadaniu udałam się z Kariną i dziewczynami do pokoju. Umyłam się, ubrałam i chciałam wyjść na jakąż kawę z Kariną.
– Poczekaj. Tylko wezmę portfel – powiedziała dziewczyna.
Zajrzała do portmonetki i się bardzo zdziwiła. Wyszłyśmy z naszego hotelu, a Karina zaczęła mówić.
– Dziwne. Jeszcze wczoraj miałam 200 euro, a dziś mam 150.
– Myślisz, że ktoś ci ukradł te 50 euro? – zlękłam się
– Ja nie myślę. Ja to wiem. Co jak co, ale w kwestii pieniędzy jestem wyczulona. Mam nawet zapisane, ile wydałam w danym dniu.
Wyjęła z portfela karteczkę. Faktycznie, nie było tam napisane, że wczoraj Karina wydała te pieniądze.
– Co masz zamiar z tym zrobić? – spytałam
– A co mam zrobić? Nie złapałam złodzieja na gorącym uczynku, więc nie mogę nikogo oskarżyć. Będę teraz po prostu ostrożniejsza.
Doszłyśmy do jakiejś kawiarni. Wypiłyśmy cappuccino i wróciłyśmy do pokoju. Przeszperałam wszystkie swoje rzeczy, czy czegoś nie brakuje. Miałam szczęście. Nic mi nie skradziono. Założyłyśmy kostiumy i udałyśmy się na plażę.
Smażyłyśmy się do piętnastej. Następnie zjadłyśmy szybko obiad. Usiadłyśmy tak, żeby w razie czego Denis mnie nie widział. Nie chciałam się dziś na niego natknąć. Pragnęłam go nie spotkać do końca wyjazdu. Zaburzał spokój w moim związku z Adamem.
***Cztery dni później***
Przez cztery dni udało mi się nie spotkać Denisa, ale w końcu minęłam się z nim przy recepcji. Z miną zbitego psiaka popatrzyłam się na niego. Był smutny.
– Przepraszam – zaczęłam.
– Za co? – spojrzał spode łba przed siebie
– To wszystko nie było dlatego, że byłam pod wpływem alkoholu, czy coś...
– To, że przestałaś się do mnie odzywać po tamtym wieczorze utwierdziło mnie w moich przypuszczeniach.
– Denis... Nie o to chodzi. Nawet nie wiesz, jak bardzo tego chcę! Ale nie mogę.
– Nie będę naciskał – zaczął iść przed siebie.
– Przepraszam! Denis, błagam cię! – zebrało mi się na płacz
Sama nie wiedziałam, czego właściwie chcę. Dobiegłam do niego i wtuliłam się w jego tors. Znowu zapragnęłam jego ciepła. Spojrzałam w jego błyszczące oczy i pocałowałam go. Miałam motylki w brzuchu. Denis ze smutną miną zwrócił się do mnie.
– Jutro wyjeżdżam.
Wybuchnęłam płaczem. Chłopak mocniej mnie przytulił i zaczął głaskać po głowie.
– Nie możesz mnie zostawić! – krzyczałam z przerwami na wdechy
Wziął mnie za rękę i poszliśmy do jego pokoju. Tam wszystko było już zapakowane. Walizki stały przy łóżkach.
– Po co mnie tu przyprowadziłeś? – zapytałam nadal płacząc
– Nie chciałem, żebyś robiła sceny w holu – odparł.
– Twoja siostra dziś znowu nocuje u swojego chłopaka?
- Tak. A rano on nas odwozi na lotnisko.
Rzuciłam się na Denisa. Energia, którą ładowałam w płacz przerzuciła się teraz na namiętność. Zaczęłam całować go jak opętana. Nim się obejrzałam, oboje byliśmy już tylko w bieliźnie.
– Przecież nie możesz... – przerwał całowanie
- Nie mogę, ale chcę! – i znowu zaczęłam go całować
Zrobiliśmy to. Straciłam z nim dziewictwo. Czułam się bardzo dobrze. Byłam szczęśliwa, że to Denis był pierwszy. On był mi pisany.
Następnego dnia w dresie i nieuczesana zaczęłam się z nim żegnać przed hotelem. Obiecaliśmy sobie, że będziemy utrzymywać kontakt. Za jakiś czas on do mnie przyjedzie. Kiedy już chciałam wrócić do hotelu, Denis zatrzymał mnie i wręczył mi malutkie pudełeczko. Powiedział, żebym otworzyła dopiero w pokoju. Po tym wsiadł w samochód i pojechał.
Usiadłam przed hotelem i zaczęłam płakać. Już za nim tęskniłam. Po chwili usiadła obok mnie osoba, której najbardziej teraz potrzebowałam... Krzysiek. Przytulił mnie i obiecał, że będzie dobrze.



