wtorek, 13 sierpnia 2013

Rozdział 2

Obudziły mnie ostre promienie słońca. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Dwie nowe wiadomości. Pierwsza od Adama: "Kochanie, przyjdę po ciebie dziś o 16. Mam dla ciebie niespodziankę.", a druga od Kariny: "Liczę, że się pojawisz o 13 w parku, tak jak się umawiałyśmy w piątek." Spojrzałam na zegarek i się przeraziłam. Była 12.40. Czemu tak długo spałam? Zerwałam się z łóżka, jak oparzona. Pobiegłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic, założyłam ciuchy, przejechałam maskarą rzęsy i wyszłam szybkim krokiem z domu.
Parę minut po 13 byłam już w parku. Na ławce, na której zawsze spotykałyśmy się z Kariną zastałam czerwoną z wściekłości blondynkę. Podeszłam do niej od tyłu.
- Widziałam cię, lamusie! - krzyknęła i przekręciła się  - dlaczego nie odbierasz telefonu, jak do ciebie dzwonię?
- Z pośpiechu nie wzięłam go - odparłam.
- Ech, te twoje roztrzepanie kiedyś cię zgubi - postraszyła mnie.
- Oj nie przesadzaj. Tak w ogóle mam wielką prośbę!
- Ciekawi mnie, jaką...
- Pojedziesz ze mną do Gdańska?
- Przecież miałaś jechać z Adamem - zdziwiła się.
- Skłamałam tacie, że jadę z tobą. Przecież wiesz, że z Adamem by mnie w życiu nie puścił.
- No mogę pojechać, tylko bym musiała zagadać z Moniką, bo mój ojciec mi na pewno nie pozwoli jechać.
- Mmmm... No właśnie. Powiedziałam mojemu tacie, że twój tata jest z ciebie dumny, że chcesz sama na siebie zarobić. I mój tata tak się zszokował, że chce porozmawiać z twoim...
- Oszalałaś?! - wściekła się
- No przepraszam. Nie wiedziałam już, co robić.
- Ech... Chodźmy do mnie, dogadamy się z Moniką.
I ruszyłyśmy w stronę bloku Kariny. Szybko doszłyśmy. W mieszkaniu Nowaków nie było pana Huberta (taty Kariny), zastaliśmy samą Monikę rozłożoną na kanapie i objadającą się kiszonymi ogórkami. Stanęłyśmy w drzwiach do salonu.
- To chyba będzie chłopczyk - zwróciłam się do ciężarnej.
- Też mi się tak wydaje. Ciągle wcinam kiszone ogórki. Na słodkie w ogóle nie mam ochoty. A co wy tu robicie, dziewczynki? - spytała Monika
- Mam do ciebie sprawę - zaczęła Karina. - Pomóż mi jakoś namówić tatę, by zgodził się, żebym jechała do Gdańska pracować jako tatuażystka...
Wszystko opowiedziałyśmy kobiecie, nie pomijając tego, że skłamałam tacie. Monika była bardzo wyrozumiała, wiedziała, że jesteśmy w takim wieku, że chcemy się wyszaleć. Powiedziała, że pomoże nam i na pewno pojedziemy do Gdańska.
Wróciłam do domu, wzięłam zimny prysznic, umalowałam się i zaczęłam szperać w garderobie. Nie wiedziałam, co planuje Adam, więc nie mogłam się zdecydować na żadne ubranie. Ale ostatecznie wybrałam to. Zdążyłam w ostatniej chwili, bo jak zakładałam buty usłyszałam dzwonek do drzwi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz