środa, 14 sierpnia 2013

Rozdział 3

Otworzyłam drzwi.
– Witaj kochanie – czule pocałował moje usta.
-  Powiedz, co zaplanowałeś, bo umieram z ciekawości! – zażądałam
– Dowiesz się w swoim czasie – odparł.
–Nie cierpię cię!
Spojrzał na mnie z miną zbitego psiaka. Po chwili ruszyliśmy w stronę jego czarnego matowego Smarta.
Droga mi się dłużyła. Co jakiś czas Adam przerywał ciszę swoją prośbą: “No nie gniewaj się już.” Lecz nieugięcie dalej udawałam obrażoną.
W końcu dojechaliśmy do jakiejś samotnej altanki. Adam posadził mnie przy nakrytym już stoliku.
– Dziękuję – pocałowałam mojego skarba ze łzami w oczach.
Zjedliśmy kolację. Co jak co, ale mój chłopak umiał wybierać menu. Na talerzu zawitały krewetki w winie. Wiem, że nie powinnam do osiemnastego roku życia tknąć alkoholu, ale kto w moim wieku przestrzega zasad? Po kolacji pojechaliśmy do niego. Posiedziałam tam do 21, a potem moje kochanie mnie odwiozło.
Położyłam się z wielkim bananem na twarzy. Byłam szczęśliwa, że mam takiego wspaniałego chłopaka. Po chwili zerwałam się i poszłam pod prysznic. Założyłam piżamę i położyłam się spać.
Wstałam o 6.20, więc miałam wystarczająco dużo czasu na ogarnięcie się. Skierowałam się do łazienki. Umyłam się i wybrałam strój. Umalowałam się, jak zwykle i związałam włosy w luźnego koka. Zeszłam do kuchni zrobić sobie śniadanie, tam zastałam pijącego poranną kawę tatę.
- Dzwonił do mnie pan Nowak - wykrztusił.
- Nnno... I co? - ciągnęłam
- Powiem szczerze. Byłem pewien, że zmyśliłaś tę całą historię o wyjeździe z Kariną, i że jej ojciec jest zadowolony... - zaczęłam się trząść - Lecz to wszystko okazało się prawdą! Kochanie, zgadzam się na Twój wyjazd.
Nie mogłam w to uwierzyć. Zaczęłam skakać z radości, przytuliłam tatę, podziękowałam i zjadłam szybko batonika. Rzuciłam głośne: "Hej!" i wyszłam z domu. Pod bramą czekał na mnie w czarnym Smarcie mój kochany Adam.
- Cześć skarbie - wsiadłam do samochodu.
- Coś się stało, że jesteś cała w skowronkach? - zapytał
- No wiesz... Słońce świeci, ptaszki śpiewają, mój tata pozwolił mi jechać do Gdańska...
- Żartujesz?! - nie dowierzał
- Czy wyglądam, jakbym żartowała? - parsknęłam śmiechem z radości
Dojechaliśmy do szkoły.

*** Tydzień później ***

Zaczęło się zakończenie roku. Miałam na sobie sukienkę. Już następnego dnia był planowany wyjazd do Gdańska. Oczywiście spakowałam się już dwa dni wcześniej.Taka byłam podekscytowana tym wyjazdem.
Po ceremonii wybraliśmy się do Edyty (mojej koleżanki z klasy, która często robi imprezy) na melanż. Zwykła popijawa, ale ja wypiłam tylko jedną lampkę wina, bo nie przepadam za alkoholem.
Do domu wróciłam o 22. Wykąpałam się i dokończyłam pakowanie. Momentalnie zasnęłam.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz