– Hallo? – odebrałam
– Kochanie, są dwa wolne miejsca, ale za jedno jest wpłacona zaliczka, więc trzeba tylko dopłacić resztę – powiedział.
– To weź mi je zarezerwuj.
– No dobrze, skarbie.
– Dziękuję. Kocham cię. A i tatoo... – ciągnęłam – Mam do ciebie jeszcze jedną wielką prośbę...
– Jak wielka to nie wiem, czy dam radę ją spełnić – zażartował.
– Mmm... Mógłbyś przyjechać po mnie i po Karinę dziś, albo jutro?
– To się da załatwić, kochanie. Pakujcie się, będę wieczorem.
– Dobrze, dziękuję. Do zobaczenia. A i weź pieniądze! – rozłączyłam się
Mam wspaniałego ojca. Chyba wszystko dla mnie by zrobił. Gorzej z mamą. Nie umiem się z nią dogadać.
Obudziłam Karinę i powiedziałam, że wyjazd mamy załatwiony. Wcześniej moja przyjaciółka zadzwoniła do swojej macochy z pytaniem, czy może pojechać do Bułgarii. Ta bez wahania się zgodziła.
Ubrałam się, uczesałam i umalowałam. Kiedy już Karina zrobiła to samo wyszłyśmy i zadzwoniłyśmy po taksówkę. Dom Doroty nie był daleko. Za przejazd zapłaciłyśmy tylko 10 zł. Zapukałam. Otworzyła mi Justyna. Powiedziałam jej swój plan. Obiecałam, że dziś wieczorem mój tata przyjdzie i odda im zaliczkę. Była szczęśliwa. Przytuliła mnie i się pożegnałyśmy.
Kiedy wróciłyśmy zastałyśmy w kuchni wkurzonego Adama.
– Co ci jest? – zapytałam
– Możemy porozmawiać w cztery oczy? – poprosił
– To chodźmy się gdzieś przejść – zaproponowałam.
Wstał z krzesła i wyszliśmy z ośrodka. Zaczęliśmy iść w stronę plaży. W całkowitej ciszy. Zasugerowałam, żebyśmy poszli na mostek, gdzie zawsze chodzę. Zgodził się. Gdy dotarliśmy na miejsce, usiedliśmy blisko siebie.
– O co chodzi? – przerwałam ciszę
– Od wczoraj się do mnie nie odzywasz, jesteś oschła, ignorujesz mnie – wyrzucił z siebie krąg pretensji.
– Wydaje ci się – zaprzeczyłam.
– Wydaje mi się? Nie było cię wczoraj cały dzień, a kiedy wspólnie wyszliśmy traktowałaś mnie chłodno, potem gdzieś pobiegłaś i nie było cię całą noc, a teraz znowu jesteś oschła. Poznałaś jakiegoś fagasa?
– A więc tak... Wczoraj wyszłam z Kariną, Marysią i Jankiem, dlatego mnie nie było. Wieczorem wcale nie byłam zimna, to ty byłeś za gorący. A w nocy mnie nie było, bo spotkałam starą znajomą. Dziś znowu do niej poszłam, tym razem z Kariną. I tak poznałam kogoś.
Widać było te zdenerwowanie na jego twarzy.
– To dobrze. Nie chcę, żebyś była sama – burknął.
– A co to ma znaczyć?
– To, że teraz możesz robić, co ci się podoba. Nie będę ci przeszkadzał.
– Zrywasz ze mną, bo nie chciałam ci dać dupy? – oburzyłam się
– Nie. Bo mnie zdradzasz – zagiął mnie.
– Ooo... Nie ufasz mi. No dobrze, to cześć. I tak, żebyś się nie zdziwił, dziś wyjeżdżam, a za tydzień jadę do Bułgarii. Będę mogła tam sobie rozmawiać z kim tylko będę chciała! – wrzasnęłam
Adam wstał i poszedł w stronę ośrodka, kopiąc przy tym co drugie drzewo.
“Teraz przydałaby się obecność Krzyśka” – pomyślałam. Nie wiem, co się dzieje. W ogóle nie znam tego chłopaka, a już chcę go mieć cały czas przy sobie. Po kilku minutach samotnego siedzenia, wstałam i poszłam w kierunku ośrodka.
Zaczęłam się pakować. Karina była już gotowa do wyjazdu.
– Patrz, przyjechałyśmy tu pracować, a nie pojawiłyśmy się w studiu ani raz – zaśmiała się. Lecz, gdy zobaczyła moją minę wstała i przytuliła mnie. – Co się stało, słoneczko?
– Jestem wolna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz